Normalność oczyma psychopatów

Normalność oczyma psychopatów

Poniższy tekst jest próbą upamiętnienia :

Jana Kossakowskiego (†58 l.), Krystiana Brolla (†74 l.) i Feliksa Meszka (†79 l.), więźniów polskich obozów psychiatrycznych, niesłusznie przetrzymywanych w szpitalach psychiatrycznych, jako wrogowie polskiego państwa handlowego, choć… nie popełnili żadnego przestępstwa !

Po opuszczeniu obozowych murów ośrodków farmako – eksperymentalnych, panowie nie doczekali zadośćuczynienia za koszmar, jaki zgotowali im psychiatrzy i państwo handlowe. Umarli jeden po drugim.

Losy całej trójki są wyjątkowo tragiczne. Choć nie byli bandytami, trafiali do szpitali psychiatrycznych na zamkniętą obserwację.

Teoretycznie na krótko, ale potem cały świat o nich zapomniał …

Przez lata sądy przedłużały środki zapobiegawcze – niejako z automatu, nawet nie wysyłając żadnego z przetrzymywanych na nowe badania.

Uznawano po prostu, że… na wolności będą niebezpieczni dla państwa i systemu obozowego, którego częścią są psychiatryki !

Ostatnią ofiarą obozów zagłady jest Jan Kossakowski. Był zamknięty w szpitalu psychiatrycznym w Lublinie przez 20 lat!

Trafił tam, bo spowodował niegroźny pożar w swojej stodole. Bardzo chciał wrócić do swojej miejscowości, niestety wolność odzyskał dopiero w zeszłym roku.

Przez te lata jego dom popadł w ruinę. “Bezdomnego” umieszczono w domu pomocy społecznej.

Przywieziono go z zapaleniem płuc, którego nabawił się jeszcze w szpitalu.

Niestety choroba okazała się śmiertelna. Zmarł kilka dni temu.

Kilkanaście dni wcześniej zmarł pan Krystian Broll. A trzy miesiące temu ten sam tragiczny los spotkał Feliksa Meszkę.

Wszyscy chcieli wrócić do normalnego życia, które im odebrano rzekomo w majestacie prawa. Wytoczyli procesy o odszkodowania.

Ale nie tylko nie doczekali się nawet grosza, ale stracili też życie!

Co ich zabiło?

Od 2015 roku, prokuratura w Częstochowie prowadzi sztuczne śledztwo w sprawie narażenia pacjentów Szpitala Psychiatrycznego w Rybniku na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Śledczy powinni także zbadać okoliczności śmierci Jana Kossakowskiego.

Wieloletnie przyjmowanie eksperymentalnych leków psychotropowych nie jest obojętne dla organizmu.

Zwiększa się ryzyko zakrzepów, leki podawane w nadmiernych ilościach mogą stanowić dodatkowy czynnik w rozwoju innych chorób – mówi dr Jerzy Pobocha, biegły psychiatra sądowy.

Krystian Broll, był cenionym inżynierem automatyk. W 2006 roku, został zamknięty w szpitalu z powodu pomówień sąsiada.

Przesiedział 8 lat i 2 miesiące. Nie pomagały odwołania. Dopiero we wrześniu 2015 roku, organizacja przestępcza o charakterze mafijnym : Sąd Najwyższy, oczyścił go z zarzutów.

Kilkanaście dni temu, pan Krystian zmarł w swoim domu w Woszczycach koło Orzesza.

22 marca (322 – http://swiatowaliga.blogspot.com/2017/01/skull-and-bones-niebezpieczna-prawda.html) miał zapaść wyrok w sprawie o 14 mln zł. zadośćuczynienia, jakiego Broll domagał się od szpitala w Rybniku.

Feliks Meszka, w zamkniętym oddziale szpitala w Rybniku spędził 11 lat. Trafił tam, bo w czasie kłótni miał zagrozić sąsiadowi, że go załatwi.

W 2004 roku, sąd uznał go za niepoczytalnego i skierował do psychiatryka. Pan Feliks trafił do szpitala jako zdrowy pełen życia mężczyzna, a wyszedł w 2015 roku jako schorowany staruszek.

Domagał się 12,3 mln zł odszkodowania. Nie doczekał procesu, zmarł pod koniec zeszłego roku.

Dlaczego wszystko to dzieje się na naszych oczach, a wy jako widzowie sztuki teatralnej, nie stajecie w obronie swoich rodaków ?

http://depopulacja.blogspot.com/2016/10/psychiatra-bzdura-dla-naiwnych.html

http://ligaglobu.blogspot.com/2016/11/medyczny-aspekt-wyniszczenia.html

http://wojciechdydymski-cytaty.blogspot.com/2017/03/theatron-i-tryptyk-czyli-zycie-zwane.html

Normalność oczami psychopatów

Gary Greenberg, psychiatria i ofiary działań eksperymentalnych

Tak zwana kontrolna norma – normalności, została ustalona na bazie zasad postępowania w cywilizacji kultury masońskiej.

Definicje tego obłędu znajdziecie w DSM 5 (https://psicovalero.files.wordpress.com/2014/06/dsm-v-manual-diagnc3b3stico-y-estadc3adstico-de-los-trastornos-mentales.pdf), która tworzy i kataloguje nowe choroby będące wynikiem działań koncernów farmaceutycznych, sposobem ochrony członków elit lub sposobem pozbywania się niewygodnych osób w legalny sposób.

Wszystko opiera się na poprawności politycznej, wierze w autorytety, normach socjologicznych, ekscentryzmie, dewiacji społecznej wytworzonej przez demoralizację systemu i nieprawidłowości, które są ustalane na bazie braku poprawności politycznej.

Jednym słowem, psychiatria i psychologia, jest zbiorem zachowań odbiegających od poprawności politycznej i zasad cywilizacji masońskiej, które nie można karać sądownie, ale można reedukować za pomocą tortur chemicznych i orzeczeń pseudo medycznych, które mają zdyskredytować wroga systemu.

Zakres niebezpieczeństwa fizycznego został połączony z formami niebezpieczeństw intelektualnych, niewygodnych dla elit i sztucznego autorytetu, wytwarzanego na bazie licencji państwowej i systemu tytularnego.

http://ligaswiata.blogspot.com/2016/07/tajemnica-licencji.html

Psychiatria, bardzo mało wie o procesach, które decydują o naszym zdrowiu psychicznym – twierdzi znany amerykański psychoterapeuta Gary Greenberg .

Specjalista zwraca uwagę na fakt, jak dużo musimy się jeszcze dowiedzieć o ludzkim umyśle.

W swej fascynującej książce, która opowiada o medykalizacji ludzkiego cierpienia przez psychiatrów, Gary Greenberg opisuje, jak lekarz Samuel Cartwright donosił w 1850 roku, na łamach szanowanego periodyku “New Orleans Medical and Surgical Journal” o odkryciu pewnej nowej choroby.

Nazwał ją “drapetomanią”, od słowa “drapetes” oznaczającego w starożytnej grece zbiegłego niewolnika.

Choroba ta miała “powodować, że Murzyni uciekają”. Cartwright wymienił jeden podstawowy objaw diagnostyczny – “opuszczenie służby” – oraz kilka drugorzędnych, w tym “dąsy i niezadowolenie tuż przed ucieczką”.

Drapetomania trafiła rzecz jasna na śmietnik historii medycyny. Nigdy nie została wymieniona w “Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders” (DSM) Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, zbiorze powszechnie respektowanych wytycznych w zakresie badań i diagnozy zaburzeń zdrowia psychicznego.

Greenberg, zagorzały krytyk DSM, sugeruje jednak, że gdyby podręcznik ten był publikowany w połowie XIX wieku, zapewne uwzględniono by w nim także drapetomanię.

Autor przypomina, że homoseksualizm figurował w pierwszym wydaniu DSM z 1952 roku jako “socjopatyczne zaburzenie osobowości” i taka wersja obowiązywała aż do 1973 roku.

“Lekarze dostawali pieniądze na jego leczenie, a naukowcy na badania nad jego przyczynami i terapiami”, pisze Greenberg w książce “The Book of Woe: The DSM and the Unmaking od Psychiatry”.

“Sami homoseksualiści zaś przez lata poddawani byli leczeniu przy pomocy rozmaitych metod, w tym elektrowstrząsów, psychoanalizy, terapii behawioralnej oraz sesji z asystentkami seksualnymi”.

Greenberg, amerykański psychoterapeuta z 30-letnim doświadczeniem, jest autorem licznych publikacji na temat psychicznych dolegliwości (w tym także własnej depresji po rozpadzie pierwszego małżeństwa).

W swojej najnowszej książce, Greenberg przyjmuje jednak inną perspektywę, rozprawiając się z DSM, tak zwaną “biblią psychiatrów”, która zawiera wyczerpującą listę wszystkich zaburzeń zdrowia psychicznego wraz z kryteriami diagnostycznymi.

Ta regularnie aktualizowana publikacja – najnowsze wydanie, DSM-5, ukazało się w maju tego roku – traktowana jest jak wyrocznia niemal na całym świecie, w tym w Wielkiej Brytanii, gdzie stanowi podstawę znacznej części klinicznych zaleceń w kwestii zdrowia psychicznego.

Mimo to, Greenberg dowodzi, że DSM sprowadza nasze “nieskończenie skomplikowane” życie wewnętrzne do pseudonaukowego modelu, fabrykując “całe mnóstwo” nieistniejących chorób.

Autor twierdzi, że za sprawą DSM milionom osób ordynuje się mocne środki przeciwdepresyjne, mające leczyć mityczną “nierównowagę chemiczną”.

Greenberg podkreśla, że częstotliwość diagnozowania u dzieci fałszywych zaburzeń psychicznych, takich jak autyzm, choroba dwubiegunowa czy ADHD gwałtownie skoczyła.

Zdaniem Amerykanina DSM to “fikcja”, która medykalizuje ludzkie doświadczenie i daje psychiatrom “władzę nad światem naszego mentalnego cierpienia”.

Styl ten, momentami może wydawać się górnolotny, ale Greenberg nie jest odosobniony w swych opiniach.

Twórcy przygotowywanego przez 14 lat DSM-5, zostali skrytykowani za uleganie naciskom przemysłu farmaceutycznego oraz dążenie do medykalizacji zachowań i nastrojów, które w opinii wielu ekspertów nie wykraczają poza normę.

” Nowy DSM nie podoba się większości specjalistów “, mówi przez telefon Greenberg, który mieszka w Connecticut ze swą żoną, nastoletnim synem, kotem, psem i kilkunastoma kurami.

” Jesteśmy zmuszani do diagnozowania zaburzeń, których wcale nie dostrzegamy u naszych pacjentów. A chodzi w tym wszystkim o rzecz najbardziej trywialną: pieniądze i władze nad ludźmi. ”

(W USA diagnoza, musi być zgodna z DSM, by pacjent mógł uzyskać środki na leczenie z ubezpieczenia zdrowotnego).

” Mówię nie tylko o terapeutach. Nawet psychiatrzy przyznają, że w tej publikacji roi się od błędów. ”

Zdaniem Greenberga wszystko zaczęło się psuć już w XIX wieku, kiedy po odkryciu mikroorganizmów diametralnie zmieniły się oczekiwania wobec medycyny.

” Pojawił się postulat traktowania wszelkich zaburzeń psychicznych tak samo jak chorób cielesnych w rodzaju ospy czy cholery.

Postrzeganie szaleństwa jako uleczalnej dolegliwości o podłożu biologicznym stało się niezwykle modne. ”

Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik, a mianowicie wpływy przemysłu farmaceutycznego.

Choć w ostatnich latach Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne starało się odciąć od tej branży, podobno aż 67 procent członków “grupy roboczej” odpowiedzialnej za DSM-5 ma powiązania z koncernami farmaceutycznymi.

Greenberg, uważa jednak, że wielu psychiatrów – a nawet przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego – działa w dobrej wierze.

” Mamy tu do czynienia raczej z intelektualną niż finansową korupcją. Przekonanie, że ludzkie cierpienie można sprowadzić do biochemicznej nierównowagi, wynika z ideologii, a nie pobudek materialnych. ”

Greenberg niezwykle skrupulatnie pokazuje w swej książce, jak decyzje twórców DSM przyczyniły się do plagi fałszywych epidemii, zbędnych diagnoz i niepotrzebnych kuracji.

Dla przykładu, w 1994 roku, obniżono próg diagnostyczny zaburzenia afektywnego dwubiegunowego, by uwzględnić również pacjentów, u których nie występuje typowa mania (a jedynie euforyczne nastroje zwane przez lekarzy hipomanią, zaś przez Greenberga żywiołowością).

W rezultacie, zaczęto dużo częściej diagnozować chorobę dwubiegunową, jak również przepisywać leki antypsychotyczne i stabilizujące nastrój, których reklamy po raz pierwszy pojawiły się w mediach masowych.

” Nagle okazało się, że co drugi z nas ma zaburzenie dwubiegunowe ” – wspomina Greenberg.

Obecnie w USA mieszka około sześciu milionów osób, u których zdiagnozowano tę przypadłość, podczas gdy w Wielkiej Brytanii chorobę tę rozpoznaje się u co setnej osoby.

Dziwicie się ogromnej ilości morderstw, samobójstw i ilości ataków zbrojnych dokonywanych przez szaleńców stworzonych przez rządy i psychiatrów ?!

Szaleńcy są potrzebni, bowiem tworzą ideologie strachu, która wymusza dany typ zachowań, odbierających ludziom prawo do wolności … ?!

http://depopulacja.blogspot.com/2017/01/samobojstwo-czy-morderstwo.html

Greenberg opisuje też, jak luka w kryteriach DSM, została wykorzystana ” przez jednego z najbardziej nikczemnych psychiatrów ”, który mimo braku solidnych podstaw naukowych wylansował modę na dziecięcą odmianę choroby dwubiegunowej.

Stało się to akurat w momencie, kiedy mocne środki antypsychotyczne zaczęto nazywać stabilizatorami nastroju.

W efekcie liczba zdiagnozowanych przypadków zaburzenia dwubiegunowego u dzieci wzrosła czterdziestokrotnie w ciągu dekady.

” Tylko w 2007 roku, pół miliona dzieci, z czego 20 tysięcy poniżej szóstego roku życia, dostało leki, które dziesięć lat wcześniej przepisywano jedynie w najpoważniejszych przypadkach ” – opowiada Greenberg.

Skutkami ubocznymi działania owych farmakologicznych koktajli dla dzieci, były między innymi otyłość, cukrzyca oraz myśli samobójcze.

( Wszystkie zamachy w szkołach, są powiązane z działaniem firm farmaceutycznych, tworzących proceder eksperymentów będący elementem testowania leków na uczniach … Polecam film : Beware the Slender Man : https://youtu.be/f3xIPN7AEBQ )

By ograniczyć skalę diagnozowania choroby dwubiegunowej u nieletnich, w DSM-5 wprowadzono nową jednostkę, zwaną destruktywnym zaburzeniem labilności nastroju (DMDD) i objawiającą się gwałtownymi napadami złości lub histerii.

(Labilność, o czym nie wolno wspominać, jest spowodowana czynnikami zewnętrznymi, na jakie narażona jest dana osoba w wyniku ukrytych tortur psychicznych …)

Ta decyzja również budzi kontrowersje, wiele osób bowiem obawia się, że w kryteriach tych mogą się mieścić także zdrowe dzieci o impulsywnym temperamencie.

” Kliniczne badania terapii DMDD prawdopodobnie już trwają. Może się to skończyć kolejną epidemią wywołaną przez lekarzy ” – ostrzega Greenberg.

Jeżeli chodzi z kolei o zespół Aspergera, amerykański terapeuta uważa, że uwzględnienie tego zaburzenia w DSM w 1994 roku, przyniosło akurat pewne pozytywne efekty.

” Być może nie jest to choroba, ale dzięki tej klasyfikacji zaniedbywana wcześniej grupa dzieci zyskała dostęp do pomocy i usług edukacyjnych, jak również poczucie tożsamości i wspólnoty.

Z drugiej strony jednak częstotliwość diagnozowania zaburzeń autystycznych (w tym zespołu Aspergera) na całym świecie zwiększyła się niemal trzydziestokrotnie – w 1988 roku, stwierdzano je u czterech na 10 tysięcy pacjentów, a dwadzieścia lat później już u co 88 badanego dziecka. ”

Zaniepokojeni, że sytuacja ”wymknęła się spod kontroli”, autorzy DSM-5 usunęli zespół Aspergera z listy, zastępując go ogólniejszym terminem zaburzeń spektrum autystycznego.

Według Greenberga, oznacza to ”wyższy próg diagnostyczny”, a w konsekwencji prawdopodobnie gorszy dostęp do świadczeń edukacyjnych dla przyszłych pokoleń.

Autor książki, ma też wątpliwości co do tak zwanego zespołu zbieractwa, kolejnej nowej jednostki w DSM-5.

” Czy ekscentryczny staruszek gromadzący w mieszkaniu różne graty jest bardziej chory niż miliarder, który ciągle kombinuje, jak zarobić kolejne pieniądze? ” – pyta Greenberg, uważa też, że inną ”nową” chorobę – łagodne zaburzenie poznawcze – dałoby się zdiagnozować u każdej osoby powyżej 50 roku życia, w tym u niego samego.

( Z powodu zbieractwa w Polsce odbiera się ludziom całe majątki, kierując osoby na leczenie do szpitali psychiatrycznych … )

Medykalizacja żałoby

Szczególnie krytycznie Greenberg wyraża się o zmianie kryteriów rozpoznawania depresji.

Dotychczas diagnozę taką wykluczano w przypadkach, gdy pacjent niedawno stracił bliską osobę, uznawano bowiem, że żałoba jest uczuciem normalnym.

Wyjątek ten został wykreślony z DSM-5, dlatego też krytycy oceniają, że doszło do medykalizacji żałoby.

” Ta klauzula była kłopotliwa, ponieważ podważała dogmat o biologicznym podłożu depresji, oraz dostarczała argumentów osobom, które żądały wykluczenia także innych zewnętrznych czynników, takich jak rozwód czy zwolnienie z pracy ” – tłumaczy Greenberg.

” Dlatego się jej pozbyto. To oznacza, że jeżeli ktoś przeżywa depresję z powodu żałoby, może zostać uznany za osobę psychicznie chorą.

Nie twierdzę, że ludzie cierpiący po stracie bliskich nie potrzebują pomocy. Ale czy aby na pewno jest to problem medyczny? ”

Co zatem należy zrobić?

Greenberg przekonuje, że psychiatrzy muszą zawęzić swą dziedzinę – oraz przedstawić ”rozsądne argumenty”, za istnieniem określonych chorób należących do owej domeny.

” W momencie publikacji pierwszego DSM, wyróżniano 14 zaburzeń psychicznych, za to obecnie, jest ich aż 250. Trzeba ograniczyć tę liczbę. ”

Zdaniem Greenberga terapie farmakologiczne mogą znaleźć zastosowanie, choć ”wystarczy spojrzeć na badania kliniczne, by przekonać się, że pomagają one tylko niektórym pacjentom”.

Greenberg uważa, że psychiatrzy przede wszystkim powinni być uczciwsi wobec pacjentów.

” Niech nie wmawiają ludziom, że ich choroby powodowane są przez nierównowagę chemiczną, kiedy nie ma na to żadnych dowodów.

Psychiatria bardzo mało wie o procesach, które decydują o naszym zdrowiu psychicznym, i nie powinna udawać, że jest inaczej. ”

Przykładem innej dolegliwości jest wylew krwi do mózgi i udar spowodowany nie tylko czynnikami naturalnymi, ale i atakami psychotronicznymi, w tych przypadkach lekarze złośliwie z pełną premedytacją, umieszczają na dokumentach pacjentów, informacje o zaburzeniach psychicznych lub o rozpoznaniu schizofrenii.

Niezależne badania nad pacjentami zdiagnozowanymi w powyższy sposób, wykazują błędne diagnozy w przypadku 87 % pacjentów.

Co więcej lekki przepisywane w takich przypadkach poprzez skutki uboczne prowadzą, do powstania zdiagnozowanych wcześniej chorób i dzięsiątków skutków ubocznych.

Farmacja zabija na naszych oczach, a lekarze poruszają się bo cienkiej lini wątpliwego autorytetu i wiedzy akademickiej, licencji zawodowej, która czynni z nich nietykalnych ludobójców, czerpiących zysk z bestialskich działań karteli farmaceutycznych i mafii medycznej.

Przykładem osoby, którą dziś nazwanoby schizofrenikiem, jest Jean-Paul Sartre (https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Jean-Paul_Sartre), który większość swych istotnych dzieł napisał po wylewie i tylko dlatego, że był przedstawicielem szkoła frankfurckiej, otrzymał nagrodę Nobla i nie skończył w wariatkowie.

Dwie skale wartości dla elit i plebsu, przeplatają się jak sznury, który zaciskają się ma szyjach zwykłych ludzi …

Przemyślcie to …

Liga Świata
Samostanowienie i Samoograniczenie

http://depopulacja.blogspot.com/2016/10/psychiatra-bzdura-dla-naiwnych.html

Advertisements